Inwestycje długoterminowe

tościowych i Inwestycji (Securities and Investments Board, SIB), ta zaś z kolei delegowała je organizacjom zawodowym kierującym się własną regulacją (self-regulatory organizations). Skończyło się na tym, że jak w każdym systemie biurokratycznym władze te zaczęły żyć swoim własnym życiem. Początkowo wydawało się, że nowy system nie nałoży dużo ograniczeń na City z czasem jednak, gdy został już wprowadzony w życie, wielu narzekało, że jego przepisy są zbyt krępujące.

Doradcy inwestycyjni, na przykład, zostali zmuszeni podzielić się na dwa obozy: mają być albo naprawdę niezależni i zajmować się na równi wszystkimi „produktami” finansowymi, albo związać się z jedną określoną grupą usług finansowych. W obydwu przypadkach muszą mieć upoważnienie do udzielania porad inwestycyjnych. Dziennikarze mogą pisać w swoich gazetach, że jedna akcja wygląda atrakcyjnie, a inna zbyt ryzykownie, ale nie wolno im udzielać takich porad przez telefon osobom zasięgającym informacji.

Za wcześnie jeszcze orzekać o tym, czy nowy system będzie sprawnie funkcjonował. Jednak pierwsze posunięcia SIB, jak za-mknięcie firm Barlow Clowes i Afcor Investments, wskazują, że nowy stróż bezpieczeństwa może pokazać zęby. City narzeka na nadmiar gorliwości regulacyjnej tej władzy, ale do dzisiejszego dnia nie ma dowodów na to, aby jakakolwiek firma wyprowadziła się z rynku londyńskiego z tego powodu. Wypadanie firm z rynku było spowodowane stratami a nie przepisami prawnymi. Wziąwszy pod uwagę, jaką umiejętność wynajdywania i wykorzystywania luk w przepisach ma wielu ludzi z City, jest mało prawdopodobne, aby jakikolwiek system potrafił kiedyś wykorzenić wszystkie te naduży-cia. Nie będziemy też mogli zrobić nic więcej poza utrzymywaniem kontroli nad oddziaływaniem City na gospodarkę. Ale im więcej będziemy rozumieli z tego, jak City pracuje, tym łatwiej będzie powstrzymywać jego ekscesy i korzystać z jego dobrodziejstw.

About The Author

admin

Leave a Reply